kwietnia 24, 2018

MIGRENA
w ciąży i przy karmieniu piersią.
Jak to PRZETRWAĆ i nie zwariować?


Migrena to niezwykle ciekawy temat. Interesują się nią lekarze, którzy ciągle próbują znaleźć satysfakcjonujące odpowiedzi i metody działania; wzbudza zainteresowanie tych, którzy na nią nie cierpią, nieustannie starając się zrozumieć o co tak naprawdę w tym wszystkich chodzi, no i w końcu najbardziej zainteresowani są Ci, którzy zmagają się z nią na co dzień lub żyją pod jednym dachem z kimś, kto często swoim 'globusem' rujnuje im dzień, wakacje lub nawet życie. Jeśli jesteś migrenowcem nic więcej tłumaczyć Ci nie muszę, jeśli nim nie jesteś warto przeczytać i postarać się zrozumieć, a może właśnie z takowym człowiekiem związałeś swój los lub ciąża perfidnie postanowiła Cię migrenowcem zrobić. Do której grupy byś się nie zaliczał drogi Czytelniku warto przeczytać słów kilka od kobiety, która właśnie w tym momencie jest w trakcie pięciodniowego maratonu migrenowego, podczas którego zeszłej nocy co najmniej trzy razy miała ochotę rzucić się z okna, nie myśląc o tym, że osieroci dwójkę dzieci i unieszczęśliwi męża, czyniąc go samotnym ojcem. Bo migrena to ZŁO, to NIESZCZĘŚCIE, którego nie życzę najgorszemu wrogowi i wyjątkowo wredny PRZECIWNIK, którego czasem z powodzeniem da się pokonać. A jak tego dokonać?



Jestem migrenowcem odkąd pamiętam, choć ostateczną diagnozę poznałam będąc już pełnoletnią. Zmagałam się z wyjątkowo silnymi bólami głowy w zasadzie od dziecka, a apogeum dotknęło mnie w okresie dojrzewania - nie dosyć, że sam okres fatalny, poznawanie własnego ciała, uczenie się życia w comiesięcznym cyklu to jeszcze tym przykrym nastoletnim miesiączkom zazwyczaj towarzyszył mi cholerny ból głowy - niestety, po latach dowiedziałam się, że mam ten nieszczęsny rodzaj migreny wyjątkowo niedogadujący się z moimi hormonami. Dlatego najbardziej cierpię w czasie okresu, ciąży i przy karmieniu piersią - okresach, które same w sobie są cholernie uciążliwe i jeszcze na dokładkę dostaję takie cholerstwo! Długie lata się diagnozowałam, prześwietlałam, oglądałam mózg z każdej strony, leczyłam profilaktycznie, by w końcu zrozumieć i szukać ratunku gdzie indziej. Po miesiącach eksperymentów znalazłam lek, który działał na moje migreny! Był to jeden ze szczęśliwszych dni w moim życiu, ponieważ tabletki te działały niemal zawsze - nie obchodziło mnie, że rujnuję sobie wątrobę, a tabletki pakowane są po dwie sztuki, bo większa ilość może zabić na miejscu. SUMAMIGREN, bo tak się owe tabletki nazywają, dedykowane są stricte bólom migrenowym i w moim przypadku działały cuda! A oznaczało to nie mniej, nie więcej jak fakt, że wzięłam tabletkę i głowa przestawała mnie boleć, nie musząc męczyć się z nią przez najbliższe godziny, a czasem nawet dni. Do czasu, aż zaszłam w ciąże i rozpoczął się mój, trwający już prawie 4 lata dramat odstawienia wszystkich leków, niebędących paracetamolem. I teraz słów kilka o tym jak z tym zwykłym paracetamolem, będącym przysłowiową szabelką, zwyciężyć walkę z wrogiem wymagającym użycia broni nuklearnej...


# CO TO JEST MIGRENA?

Rozpoczynając swoją 'przygodę' z migreną kluczowe jest zrozumienie czym różni się ona od zwyczajnego bólu głowy. Prawda jest taka, że migrena jest jedną z tych dolegliwości, które ciągle pozostają w sferze naukowych badań i nie znaleziono na nią żadnego jednoznacznego sposobu ani leku, co wynika z faktu, że jest ona niezwykle różnorodną jednostką, niemal u każdego objawiającego się nieco inaczej. Dlatego tak trudno znaleźć na nią skuteczne lekarstwo, ponieważ konieczne jest poszukiwanie go metodą prób i błędów. Jak we wszystkim, znalezienie skutecznego na nią sposobu, będzie o tyle prostsze, o ile większa będzie nasza wiedza na jej temat - aby skutecznie pokonać wroga, należy go dobrze poznać. Jedną z bardziej wyczerpujących oraz przystępnie napisanych pozycji książkowych, które z czystym sumieniem mogę Wam polecić jest książka dr Jennifer Shoquist oraz Diane Stafford MIGRENA DLA BYSTRZAKÓW, która naprawdę wyczerpuje temat i daje odpowiedzi na wiele nurtujących pytań. Nie będę powielać zawartych w niej informacji, ponieważ nie o samej migrenie chcę tutaj pisać, a o migrenie w ciąży i podczas karmienia piersią piersią, czyli w okresie, kiedy nie można brać leków typowo migrenowych i nawet SOLPADEINE - sprytna i często działająca mieszanka paracetamolu, kodeiny i kofeiny jest zakazana.

Czym jest więc sama MIGRENA? Jest to ból głowy tak silny, że nie jest się w stanie absolutnie funkcjonować normalnie - nasila się przy każdym dźwięku, ostrzejszym świetle, aktywności, gwałtowniejszym ruchu, zapachu... Kiedy zaatakuje na dobre bez środków zaradczych nie jesteśmy w stanie sobie z nim poradzić i potrafi trwać nawet kilka dni, całkowicie wyłączając nas z życia. Świetnie jeśli mamy możliwość na czas jej ataku z tego życia się wyłączyć - niestety, o ile pierwsza ciąża jest w stanie nam to umożliwić, o tyle posiadanie już dziecka lub dzieci na stanie raczej skutecznie nam to uniemożliwia. Migrena, jak aktualnie w moim przypadku, potrafi ciągnąć się kilka dni, skutecznie odbierając nam nadzieję oraz chęć do życia, bo to co jest w niej najgorsze to fakt, że nie wiemy, kiedy minie, a taki rodzaj bólu, zwłaszcza w okolicach głowy, statystycznie jest jednym z częstszych przyczyn popełniania samobójstw.

Migrena jest przekleństwem głównie przez to, że kompletnie nie wiemy kiedy się jej spodziewać oraz jak długo będzie trwała. Można, obserwując siebie przez lata, dowiedzieć się czego unikać i jak podejmować próby zaradcze, jednak bardzo często są to czynniki, na które nie mamy wpływu i jedyne co nam pozostaje to sprawnie przygotować się do ataku wroga...


# JAK JEJ UNIKNĄĆ?

Profilaktyka zawsze jest lepsza niż leczenie i można podejmować próby leczenia neurologicznego, co rzecz jasna w okresie ciąży czy karmienia absolutnie nie wchodzi w grę. Pozostają nam więc środki zaradcze, czyli poznanie swojego organizmu na tyle solidnie, by wiedzieć czego unikać jak ognia, by ta wredna sucz nas nie dopadła. Po pierwsze i najważniejsze musimy określić co powoduje u nas napad migreny. Jak pisałam wcześniej u każdego wygląda to inaczej, dlatego uniwersalnej listy nie znajdziemy. U mnie są to następujące przyczyny:

  • hormony - miesiączka, leki hormonalne, ciąża, karmienie piersią
  • pogoda - słońce, wiatr, ciepło, zimno - czapka, brak czapki
  • światło - niektórzy twierdzą, że się lansuję, bo cały rok i nawet przy lekkim słońcu chodzę w okularach przeciwsłonecznych, a ja najnormalniej w świecie, niczym wampir mam światłowstręt i jest to najczęstszy czynnik występowania moich migren
  • hałas - niestety głośne, zwłaszcza uciążliwe dźwięki, typu wiercenie, dudnienie, piski, krzyki są na najlepszej drodze to mojego długogodzinnego cierpienia
  • zapachy - są takowe, które działają na mnie jak płachta na byka - niestety nie mogę odwiedzać perfumerii oraz drogerii, w których pachnie kosmetykami, czy perfumami, ponieważ szanse na wyjście stamtąd z migreną są 50 na 50. Nie znoszę również słodkich i mocnych zapachów takich jak wata cukrowa, spaliny, benzyna, czy świeżo palona kawa
  • temperatura - niestety nie może być ani za ciepło, ani za zimno
  • brak świeżego powietrza - czyli niewywietrzone pomieszczenia lub brak klimatyzacji w samochodzie
  • jedzenie - nie zawsze, ale w momencie, kiedy zagrożenie migreną jest wyjątkowo blisko jedzenie zdecydowanie to potęguje, a u mnie zazwyczaj jest to czekolada, ostre potrawy, niezdrowa żywność (chipsy, frytki etc)i kiedyś w czasach, gdy jeszcze piłam alkohol było to wino ;)
  • weekend - to chyba najbardziej wkurzająca przyczyna, a wiąże się bezpośrednio z adrenaliną. Na pewno nie raz zdarzyło Wam się, że pracując na pełnych obrotach macie nadprzyrodzone moce, a wiedząc, że ważny projekt już za Wami i możecie zwolnić dopada Was przeziębienie lub nawet cięższa choroba. Ja tak mam z migreną, moja praca aktualnie to życie 24 godziny na dobę z małymi dziećmi, jednakże w weekend jest w domu magiczna moc sprawcza w postaci taty, a to oznacza, że mogę nieco zwolnić i odpuścić, bo jest w zanadrzu ktoś, kto zawsze pomoże. I niestety często ta pomoc jest wyjątkowo potrzebna, ponieważ zdarza się nad wyraz ciężko, że w sobotę rano budzę z migreną

Jak widać środki zaradcze są w moim przypadku wyjątkowo proste: powinnam się wysterylizować, siedzieć w wywietrzonym mieszkaniu w słonecznych okularach, na odludziu, gdzie nikt nie będzie hałasować, dostosować odpowiednio temperaturę, wyeliminować zapachy i niektóre artykuły spożywcze i rozstać się z mężem zostawiając mu dzieci :D VOILA! I migrenę mam z głowy...



# AURA

Aura jest cudowną sprawą i zazdroszczę każdemu migrenowcowi, który ją posiada. Mnie zdarza się czasem, aczkolwiek nie za często, a jest to tajemniczo brzmiące PRZEPOWIADANIE, czyli moment, kiedy jeszcze migreny nie mamy, ale czujemy, że coś jest nie tak i za parę godzin lub minut się ona pojawi. Jest to idealny moment, by wyeliminować wszystko co się da z poprzedniego punktu oraz wprowadzić wszystko co się w punktów kolejnych, by stłamsić migrenę w zalążki i zapobiec katastrofie. Ważne jeszcze, by mieć takowe możliwości, bo w przeciwnym razie przyjdzie nam tylko wyczekiwać tego co nieuniknione i płakać, że nie byliśmy w stanie temu zapobiec, bo na przykład nie mamy ze sobą tabletek, nie możemy zwolnić się z pracy lub jesteśmy w pełnym słońcu na plaży z dziećmi, a mąż pożyczył nasz samochód i wróci za dwie godziny. U migrenowców najczęściej występuje również aura PO, czyli jak ja to ładnie nazywam 'stan niedojebania' po kilkudniowym cierpieniu i zażytych lekach. Ja osobiście potrzebuję co najmniej jednego dnia, by wrócić do żywych i mimo że głowa już mnie nie boli, nie jestem w stanie funkcjonować na takich obrotach jak normalnie.


# ŚRODKI NATURALNE

Nie ważne czy w ciąży, czy karmiąc, czy będąc w pełni dysponowanym, zawsze, jeśli tylko jest szansa, że to zadziała, warto rozpocząć walkę z wrogiem od środków naturalnych, a są to niewątpliwie:

  • cisza i spokój
  • chłodna kąpiel
  • chłodna, wywietrzona sypialnia
  • zimna poduszka na głowie
  • zasłonięte okna 
  • chłodny okład - do którego osobiście najbardziej polecam tzw. 'kacownik' lub/i żelowy kompres
  • sen
Niewątpliwie szansa, by natychmiast zastosować powyższe punkty i to na dodatek w momencie pojawiającej się aury, są zwyczajowo raczej małe, ale niewątpliwie szanse na ich powodzenie są spore, dlatego jeśli tylko macie taką możliwość KORZYSTAJCIE! Jeśli jednak się nie udało, bądź środki te nie wystarczyły polecam moje TOP 5, które działa w 80% przypadków



# CIĘŻSZE DZIAŁA

Czyli odrobina ingerencji w organizm za pomocą farmakologii i środków bardziej naturalnych, ale dopuszczalnych w ciąży oraz przy karmieniu piersią:

  1. kawa - jaką lubicie, najlepiej żeby była dość mocna
  2. chilli - w proszku dodana do kawy; jak się nie tak dawno temu dowiedziałam chilli zawiera kapsaicynę, która ma działanie przeciwbólowe i naprawdę nieźle sprawdza się przy bólach migrenowych
  3. paracetamol - w dużych dawkach (dopuszczalne w ciąży i przy kp to 3000 mg/dobę - ja jednorazowo zawsze biorę dawkę 1000 mg, czyli dwie tabletki po 500 mg - najlepiej w wersji np. APAP Ekstra, które mają oprócz paracetamolu kofeinę) KONIECZNIE popity powyższą kawą z chilli
  4. maść z mentolem - do smarowania miejsc pulsującego bólu; ja osobiście od lat używam VapoRub od Wicks - teoretycznie jest to maść rozgrzewająca, ale na ból głowy działa przyjemnie chłodząco - przy dużym bólu głowy najczęściej pojawia się u mnie również katar i łzawiące oczy, więc ta maść przy okazji przetyka również nos i ułatwia oddychanie oraz co nieco pomaga przy mdłościach
  5. plastry chłodzące APAP - nie wyobrażam sobie bez nich mobilnego bólu głowy, czyli takiego kiedy nie mogę leżeć w łóżku, a muszę 'normalnie' funkcjonować z dziećmi w domu, jeździć samochodem, czy gdzieś wyjść. Są na tyle niewielkie, że można zakryć je grzywką lub czapką, by nie przyciągać wzroku innych, a dają naprawdę niewyobrażalnie przyjemną ulgę. Zdecydowanie warto trzymać je w lodówce!



# WSPARCIE I ZROZUMIENIE

Jak dla mnie kluczowe hasła przetrwania i niezwariowania w życiu z migreną nie tylko w ciąży i przy kp, ale z migreną w ogóle. Nie raz zdarzało mi się słyszeć, że przesadzam i nieprzychodzenie do pracy przez migrenę to przesada, bo przecież ktoś kto na nią nie cierpi doskonale wie jak efektywnie można pracować z bólem, przy którym zastanawiasz się, czy rzygać będziesz już teraz czy może jeszcze z godzinę wytrzymasz. Zdarzyło mi się trafić na ginekologa, który twierdził, że kilkudniowe migreny, zdarzające się co najmniej raz na tydzień to nie powód do L4 w pierwszym trymestrze, bo przecież dziecko jest zdrowe, a ciąża to nie choroba. Znam małżeństwa, które lata żyją pod jednym dachem i jedna strona nie rozumie, dlaczego jej druga połówka psuje im urlop, czy wspólny weekend jakimś durnym bólem głowy. Ja na szczęście trafiłam w swoim życiu na wyjątkowo mądrych i empatycznych ludzi, którzy rozumieją i przede wszystkim widzą w jakim jestem stanie, kiedy dopadnie mnie migrena i zawsze mogę liczyć, że ktoś zaopiekuje się dziećmi bym mogła na kilka godzin zaszyć się w sypialni, licząc na to, że wyjdę z niej bez tego cholernego bólu głowy. I to co najważniejsze zawsze mogę liczyć na męża, który teoretycznie nijak powinien mnie rozumieć, bo głowa bolała go może ze dwa razy w życiu, a jednak zawsze jest, rozumie, pomaga jak może i dzielnie znosi samotność z dziećmi, kiedy ja dogorywam w łóżku. Nigdy nie usłyszałam, że przesadzam, bo byłaby to totalna ignorancja patrząc na człowieka, który cierpienie ma wypisane na twarzy. Wiadomo, że czasem się nie da i muszę wstać z tego łóżka i funkcjonować, na dodatek z dwójką małych dzieci w domu - zaciskam wtedy zęby i przez łzy udaję, że wszystko jest w porządku i jeśli znacie kogoś kto również tak żyje, uwierzcie mi, że należy mu się gigantyczny buziak wdzięczności, ponieważ ja doskonale wiem ile kosztuje go to wysiłku, poświęcenia i bólu.

Migrena to nie przelewki. Nie ma w niej za grosz przesady, ani udawania i moim zdaniem każdy kto ma wokół siebie osoby cierpiące na migreny powinny dowiedzieć się o niej jak najwięcej, ponieważ jest to dolegliwość nieuleczalna i dająca wyjątkowe cierpienia. Jeśli Wasze dzieci skarżą się na częste i silne bóle głowy nie bagatelizujcie tego, ponieważ ja jestem przykładem, że migreny dotykają dzieci już nawet w wieku szkoły podstawowej. 

Migrena w ciąży i przy karmieniu piersią, gdzie tak naprawdę nie mamy możliwości korzystania z leków na nią przeznaczonych, a paracetamol, nie okłamujmy się, jest ostatnią deską ratunku, która bardzo rzadko kiedy działa - bierze się go mając nadzieję, że właśnie teraz zadziała, choć by tak było potrzebny jest szereg dodatkowych czynników, które mam nadzieję sprawnie i rzeczowo opisałam powyżej.

Dla mnie okres pierwszej ciąży to był horror i minęło sporo czasu zanim znalazłam rozwiązania pozwalające mi przetrwać ten czas, zwłaszcza, że ten czas bardzo nasilił mi częstość występowania migren oraz sam ich przebieg, zabierając wszystkie dostępne środki, pozwalające mi z nią walczyć. Mam więc nadzieję, że moje doświadczenia i wypracowany system walki z wrogiem choć trochę Wam pomoże, choć wiem, że każdy musi znaleźć ten swój własny i unikatowy. Życzę Wam, by migrena nigdy Was nie dotknęła, a jeśli już się tak zdarzy, by była najłagodniejsza z możliwych, a Wam udało się znaleźć na nią najbardziej efektywny sposób ;)

Zdrówka KOBIETKI!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP