Najnowsze wpisy

kwietnia 10, 2018

TOP 12 NAJLEPSZYCH MIEJSCÓWEK na jednodniową WYCIECZKĘ z dzieckiem w każdym wieku (Śląsk i okolice)


Wiosna napiera z całych sił i mimo że jeszcze napotyka na opór nie da się ukryć, że sezon wycieczkowo-spacerowy zdecydowanie rozpoczął się na dobre. Z dniem 1 kwietnia otwarły się już niemal wszystkie parki rozrywek, wesołe miasteczka i miejscówki przyciągające turystów - głównie młodocianych - a zdecydowanie jest w czym wybierać! Miniony sezon pod względem jednodniowych wypadów był u nas bardzo intensywny, bo najnormalniej w świecie to lubimy. Jeśli tylko pogoda dopisuje pakujemy się do auta i pędzimy czerpać ile się da z natury, świeżego powietrza, zabawy i nauki. Kilka miejsc było totalnym niewypałem, ale nie zamierzam robić im antyreklamy, ponieważ o gustach się nie dyskutuje i mogły po prostu nie podobać się nam - skoro jednak istnieją to komuś podobać się muszą. Nie jesteśmy miłośnikami tłumów i jeśli tylko się da wybieramy dni, w których jest szansa, że ludzi będzie mniej, dlatego zdecydowanie unikamy długich weekendów i momentów, które jednoznacznie wskazują, że kolejki do kasy, po loda czy do toalety zabiorą nam całą przyjemność.

kwietnia 03, 2018

List do GRZESIA...


Podobny list do Lilli pisałam zaledwie dwa miesiące po jej narodzinach, co jednoznacznie wskazuje na fakt, jak bardzo zmienia się zarządzanie zasobami własnego czasu w momencie, kiedy w domu mamy już nie jednego, a dwa maluchy, z którymi trzeba zorganizować sobie codzienność. Nieco ponad tydzień temu Grześ skończył roczek oraz odbyła się jego CEREMONIA DEDYKACJI, z którą również trochę zwlekaliśmy - o co w niej chodzi pisałam ponad 2 lata temu TUTAJ - dlatego była to dobra chwila na zatrzymanie się na moment, napisanie rodzicielskiej przysięgi i sięgnięcie tym samym myślami rok wstecz, kiedy to nawet nie byliśmy świadomi, jak bardzo zmieni się nasze życie...

marca 27, 2018

Dlaczego BOBAS LUBI WYBÓR, a ja nie znoszę kaszy manny? Czyli o rozszerzaniu diety i żywieniu dzieci słów kilka....


Zacznę może trochę od dupy strony, ale mierzi mnie ta sprawa straszliwie, mianowicie KASZA MANNA, według wiedzy zdobywanej przeze mnie na wydziale filologicznym Uniwersytetu Śląskiego przez lat 5, potwierdzoną definicją SJP w przypadku znanym wszystkim jako dopełniacz, odpowiadającym na pytanie kogo? czego? brzmi nie mniej nie więcej jak KASZY MANNY!  a nie do jasnej cholery kaszy mannej!!! Toż to nie przymiotnik, a rzeczownik jest... No nic, może wstęp mało zachęcający, ale musiałam, bo słyszę i czytam takową odmianę nawet kilka razy dziennie i me filologiczne serce cierpi za każdym razem. Idźmy więc dalej :) Zaczęłam pisać posta w zupełnie innym temacie, jednak od jakiegoś czasu pisuję przesiadując sobie na kawie w McCafe lub innych miejscach publicznych i dziś obserwując młode mamy, będące nieopodal ze swoimi kilkumiesięcznymi maluchami zebrało mi się kilka myśli, które chciałabym Wam przekazać. Jak wiecie (a jeśli nie, to informuję ;)), zdrowe odżywianie to dla mnie sprawa priorytetowa, którą zgłębiam od kilku dobrych lat - mimo więc, że nie mam w tym kierunku wykształcenia, zapewniam Was, że wiedzę mam aktualną, niemałą i zgodną z normami krajowych oraz światowych organizacji zdrowia, wzbogaconą własnymi doświadczeniami oraz wrodzoną skromnością, rzecz jasna :) Nie sięgałam po ten temat wcześniej, czyli przy rozszerzaniu diety Lilii, ponieważ chciałam mieć porównanie z drugim dzieckiem, czy faktycznie te 'rewelacje' dotyczące karmienia dzieci się sprawdzają. Informuję więc, że Grześ parę dni temu skończył rok, a Lilii niebawem stukną 3 lata, co oznacza, że sprawdziłam i podaję jedynie przetestowane na dzieciach informacje. No, ale od początku...

stycznia 26, 2018

11 tajemnic naszej RODZINNEJ ODPORNOŚCI


Kiedy byłam dzieckiem chorowałam sporo, a "sezon" bez zapalenia oskrzeli praktycznie nie istniał. Pamiętam brązowe kółka, wystające spod kostiumu kąpielowego na basenie po bańkach, które stawiała mi mama, a ja panicznie bałam tej zapalonej świeczki (nie, nie było jeszcze tych gumowych). Pamiętam zapach czosnku i cebuli we wszystkich domowych specyfikach, próbujących zwalczyć chorobę. Pamiętam, że lubiłam ten stan, kiedy leżę w łóżku, a babcie przychodzą w odwiedziny ze słodyczami. Pamiętam uczulenie na wszystkie przepisane antybiotyki, mające zwalczyć anginę. Pamiętam usuwanie migdałków. Pamiętam swój pierwszy inhalator na astmę... Zawsze wydawało mi się, że chorować po prostu trzeba i jest to obowiązkowy punkt każdej zimy. Kiedy zdiagnozowano u mnie astmę powiedziano mi, że częste chorowanie jest typowe dla astmatyków i jedyne co się zmieni to fakt, że teraz z przeziębieniem nie będę chodzić do pediatry, czy lekarza rodzinnego, a do alergologa, który będzie mi ustawiał odpowiednie dawki leków sterydowych, które niby miałam brać już zawsze. Nigdy do końca nie uznawałam siebie za osobę przewlekle chorą, głównie przez to, że się do tego nie nadaję i wiecznie zapominam o regularnym braniu leków - po kilkumiesięcznym intensywnym leczeniu okazało się, że jednak potrafię bez nich żyć, a inhalatorów doraźnie używałam tylko w okresie zimowych lub przy wzmożonym wysiłku. Nadal jednak co roku od jesieni do wiosny chorowałam, aż przyszedł moment, że zaczęło się to zmieniać, a ja zrozumiałam, że chorowanie nie jest normalne...

października 30, 2017

Czy moje dziecko jest HIGHNEEDBABY?
8 kroków, by dogadać się ze swoim NIEZWYKŁYM dzieckiem.


Termin HIGH NEED BABY jest ostatnimi czasy bardzo popularny i przyznaję, że sama z niego nie raz korzystam, by określić jakoś stan, w którym aktualnie znajduje się nasz Grześ i przy okazji my sami. Jest naszym drugim dzieckiem, więc jakoby mamy porównanie, a między Nim i Lilą jest przepaść wielkości Kanionu Kolorado. Lila była niemowlęciem cudownym! I nie mówię tego z perspektywy czasu, ponieważ zawsze tak uważałam. Od początku uwielbiała spać i spała naprawdę dużo - nadal tak ma i mimo dwóch lat na karku śpi średnio 10 godzin w nocy i 3 godziny w ciągu dnia - nawet jako kilkutygodniowy osesek karmiony piersią przesypiała całe noce. Płakała bardzo niewiele i była wielkim miłośnikiem smoczka - czy to dobrze czy źle napiszę innym razem, ponieważ tutaj również mamy zderzenie dwóch biegunów. Jednym słowem cud dziecko. Dlatego zachciało nam się drugiego, bo pierwsze zdecydowanie do tego zachęcało. A tu, masz ci los! Urodził się Grześ...

sierpnia 21, 2017

STREFA RELAKSU i ZABAWY
jak stworzyć bezpieczną dla dziecka
i przyjemną rodzicom przestrzeń
na BALKONIE


Chyba czas najwyższy, by ruszyć w tym miejscu z nieporuszaną dotąd tematyką, czyli projektowanie wnętrz. Skąd taki temat? Ano stąd, że od zawsze była to moja pasja i nawet nieopatrznie mam w tym kierunku wykształcenie. Żaden tam ze mnie specjalista, bo mimo niemałego doświadczenia w tym temacie nigdy nie pracowałam zawodowo jako architekt wnętrz, ale jeszcze wszystko przede mną ;) Niemniej czasem zdarza mi się coś tam praktycznego stworzyć - bo na to kładę największy nacisk we wnętrzach - i być może komuś ta wiedza się przyda.

sierpnia 11, 2017

ZIEMIA KŁODZKA
3 miejsca, które warto odwiedzić z 2-latkiem, małym chuściochem i nie tylko...

Sezon wyjazdowy w pełni, a za nami pierwsze kilkudniowe wojaże w rozszerzonym składzie. Wyjazd z dwójką tak małych dzieci jak nasze to tylko odrobinę wyższy poziom abstrakcji aniżeli z jednym (bhahaha :D). Grześ urodził się na początku wiosny, załapując się tym samym na dość intensywny czas wyjazdowy, jednak do tej pory zawsze były to wojaże jednodniowe. Gdybym miała podsumować to pierwsze tego typu doświadczenie, to powiedziałabym, że było całkiem nieźle z kilku powodów:
1) nie nastawiałam się na wypoczynek tylko zmianę otoczenia z dziećmi, bo wypoczynek z dwójką maluchów jest najnormalniej w świecie niemożliwy (hahaha)
2) pojechała z nami trzecia para rąk do pomocy, bez której mimo wszystko byłoby naprawdę ciężko! Asia, DZIĘKUJEMY raz jeszcze, że to przetrwałaś!
3) wybrałam najbardziej optymalne miejsce noclegowe, posiadające wszystkie udogodnienia dla rodzin z dziećmi
4) no i, jak to z Krakenami, byliśmy w ciągłym ruchu, więc Lila nie miała za bardzo szansy, by się nudzić, choć tak duża ilość czasu spędzonego w samochodzie nie była łatwa :/

sierpnia 09, 2017

KARMIENIE PIERSIĄ
10 błędów, których tym razem nie popełniłam
i się UDAŁO!


Karmienie piersią to jedna z najbardziej naturalnych kwestii związanych z macierzyństwem i jak by się mogło wydawać jedna z prostszych - bo co tu może być skomplikowanego. Mleko jest, przykładamy dziecko do cycka i je. Żadna filozofia! Przyznam szczerze, że zanim mnie ten temat nie dotknął tak właśnie myślałam. Nawet będąc w ciąży nie zagłębiałam się za bardzo w temat, ponieważ byłam przekonana, że tak to właśnie będzie. Co ciekawe uczęszczałam do szkoły rodzenia, byłam pod stałą opieką lekarza i nikt nie przygotował mnie na to jak faktycznie ta sfera macierzyństwa wygląda. Wtedy myślałam, że w sumie to był mój obowiązek, żeby się wszystkiego dowiedzieć, ale skoro mogli kilka godzin pokazywać mi jak myć dziecko i zmieniać mu pieluchę (co raczej ciężko jest spieprzyć) to chyba ważniejsze jest by powiedzieć jak wygląda życie matki kp (karmienie piersią). Skoro zasypali mnie kilkukilogramową makulaturą to mogła znaleźć się tam choć jedna ulotka o kp i znajdujących się w mojej okolicy doradcach laktacyjnych, o których istnieniu wtedy nie wiedziałam. Niestety moja pierwsza przygoda z kp to 4 miesięczna droga przez mękę, której winowajców było trzech: brak wiedzy, brak doświadczenia oraz brak wsparcia. Tym razem wiedzę zdobyłam, doświadczeń miałam aż nadto, a i wsparcie się znalazło. Tym razem nie popełniłam tych 10 błędów, które zabiły moją laktację i cieszymy się z Grzesiem już 4 miesięczną cudowną mleczną drogą.

sierpnia 02, 2017

5 niezwykle popularnych decyzji rodzicielskich, którymi KRZYWDZISZ swoje dziecko (niemowlę)


Rodzicielstwo to trudna sztuka, na którą większość z rodziców nigdy nie była przygotowana. Nawet jeśli w teorii coś tam się wiedziało, to realia zawsze z niezwykłą siłą zderzają się w rzeczywistością. Mówi się, że matka wie najlepiej i nie należy wchodzić w jej kompetencje. Zgodzę się z tym stwierdzeniem jedynie połowicznie: matka ZNA najlepiej swoje dziecko, ponieważ spędza z nim najczęściej w początkowych miesiącach 24 godziny na dobę, jednakże na żadną z matek nie spłynęła magiczna wiedza CO dla dziecka jest zdrowe. I nie chodzi tu konkretnie o JEJ dziecko, ale o każdego małego człowieka, który przychodzi na świat i któremu lekarze, naukowcy, psychologowie i pasjonaci poświęcają życie, by sprawdzać i badać co może mu pomóc, a co zdecydowanie zaszkodzić, nie tylko tu i teraz, ale również w jego dorosłym życiu. I takiej wiedzy niestety plemniki, będące sprawcami poczęcia nie przenoszą. A szkoda... Taką wiedzę gdzieś trzeba zdobyć.

lipca 09, 2017

SLOWLIFE
szybki przepis na udane rodzicielstwo i szczęśliwe dzieciństwo


3 lata temu zaszłam w pierwszą ciążę. Był to najbardziej gorący okres w moim życiu, pędzący w niewyobrażalnie szybkim tempie i jednakowoż wzbijający się na wyżyny ludzkiej wytrzymałości i poziomu stresu. Tak w skrócie można nazwać początki prowadzenia własnej firmy. Prowadziłam ją przez całą ciążę i dopóki Lila nie skończyła 8 miesięcy. Kiedy zamykałam za sobą ten rozdział powiedziałam głośno: NIGDY ku...wa WIĘCEJ! I nie chodzi o prowadzenie firmy, bo w normalnych okolicznościach taki pęd życia jak najbardziej by mi odpowiadał, ale kiedy na horyzoncie pojawia się dziecko zmienia się wszystko. Przekonana byłam, że dam radę, ale po pewnym czasie podjęliśmy jednogłośną małżeńską decyzję, że w taki sposób wychowywać dzieci to my nie chcemy i czas, by choć jedno z nas zwolniło...

TOP